|
Sławomir Ciechanowicz ("Patenciarz")
To i owo o kuciu
Przed przystąpieniem do meritum (jak niektórzy walą:
"ad rem"), muszę kategorycznie rozdzielić
pojęcia kucia i podkuwania. Prawdziwe kucie to nie
ukradkowe ułatwianie istniejących dróg,
ale tworzenie nowych wartości (czytaj: chwytów)
w rozsądnym odstępie od zastanej rzeźby murkowej.
Konieczne jest przeprowadzenie wywiadu o danej ścianie
przed zabraniem się do kucia.
Jak już zapewne zauważyliście, starym zwyczajem powtarzam
rzeczy oczywiste. Niestety, ostatnio z oburzeniem stwierdziłem
podkucie kilku dróg, np. To nie tak tirli-tirli
na Łukach i Wąskiej z Ogranicznikiem na Gdyni.
Proponuję takich rzeźbiarzy palikować jak krowy na pastwisku
w bezpiecznej odległości od Murków lub wieszać za jedną
nogę w hakówce.
Tymczasem może coś o genezie prawdziwego kucia.
Pewnego dnia, Drogi Łojancie, po ukończeniu kolejnej
wersji Gdyńskiej zaczyna Ci czegoś brakować.
Czegoś innego, nieznanego. Wybierasz się na egzotyczne mosty.
Wkrótce jednak ogólna liczba dróg i wariantów wydaje się
zbyt mała. Dużo jest dróg zbyt prostych, trochę tych za trudnych
i "nie leżących" tych, których zdecydowanie nie lubisz
powtarzać. Więc cóż. Marzysz o trudności doskonałej,
Tobie sprawiającej mało wysiłku, ale ogólnie dobrze wycenionej
i wytężającej dla innych Ty oczywiście jesteś wrogiem
ciężkiego sapania. Nagłe olśnienie. Może by tak dłutkiem?
Teraz jesteś panem swojej drogi. Chwyt jaki lubisz
nie za kiepski i dobry też nie. Stopień akurat pod
Twój butek (dobrze, jeśli dysponujesz klasowym obuwiem).
No i poezja odległości to wtedy, kiedy jesteś długi.
Potem jeszcze trochę sprytnych odciągów, miejsce na balans
i droga prawie gotowa. Zacierasz umęczone kuciem paluchy:
niech sobie poklną, cwaniaki. Zjeżdżając mimochodem
wykuwasz kilka wyprysków, sugerujących stopnie
lub chwyty. Następnie wytężasz szare komórki nad nadaniem
jakiejś dobrej nazwy (zabawnej, czy też nieco mistycznej).
Teraz trochę reklamy, by praca nie poszła na marne
i już patrzysz roześmiany, jak kolejni łojanci
bułują okrutnie, usiłując zgłębić patent.
Myślisz: tak, to jest DROGA.
P. S. Ostatnie trendy mody notują narodziny nowej
koncepcji tworzenia dróg: przyklejanie zrobionych
z żywicy i piachu wypukłości, a nie toporne kucie.
Metoda ta ma w pewnych kręgach moralne poparcie.
Tymczasem najnowsze odkrycia z wyprawy na Poligon
dowodzą, że idea kucia nie umarła.
A zatem: Łojanci, ostrzymy dłuta!
|